The Suckling (1990) Dzień…

The Suckling (1990) Dzień…

The Suckling (1990)

Dzień dobry w ten piękny środowy poranek! Kolejny wpis i kolejny film, ale tym razem będzie o zmutowanym płodzie i klinice aborcyjnej w burdelu. Także bez zbędnego gadania, zapraszam!

Jest sobie pewna parka nastolatków, sorry ale są tak charakterystyczni, że już zapomniałem jak się nazywają, no i po owocnym przytulaniu i unoszeniu wysoko miednicy (#pdk) spodziewają się bombelka. Oczywiście chłopak dziewczyny jak na prawdziwego faceta przystaje zawozi dziewczynę do burdelu. Tam poznają oni burdel mamę, nazwaną tutaj bardzo oryginalnie BIGMOMMA, która jednocześnie oprócz dorabiania na młodych dziewczynach hobbistycznie prowadzi też klinikę aborcyjną. Oczywiście dziewczyna tego chłopaka myśli, że to tylko „konsultacje”, w sumie nic dziwnego konsultacje w burdelu xd. W każdym razie BIGMOMMA zabiera tą dziewczynę do pokoju, ogłusza ją czymś i robi tą aborcje, a płód spłukuje w kiblu. Stamtąd trafia do ścieków, w których jakimś cudem są „tajemnicze środki” i ten płód zaczyna sobie mutować. Co się dalej stanie, to już musicie dowiedzieć się sami.

Reżyserem jak i scenarzystą tego dzieła był Francis Teri, człowiek, który nakręcił w swoim życiu tylko jeden film, więc mogę dumnie powiedzieć, że jestem zaznajomiony z jego całą filmografią. Często jest tak, że stare monster movies mają to do siebie, że monstra bawią zamiast budzić grozę i strach, dlatego chciałbym zrobić teraz coś, co rzadko robię, czyli pochwalić pana od efektów specjalnych potwora, czyli Ralph Cordero, który odwalił kawał dobrej roboty. Z tego co wyczytałem wykonanie kostiumu kosztowało około dziesięciu tysięcy dolarów, co widać, bo na prawdę jest solidnie zrobiony, a kogoś z małymi nerwami może nawet i wystraszyć. Co do muzyki to również muszę zaznaczyć, że wypada całkiem nieźle, jeśłi ktoś lubi takie psychodeliczne klimaty to na prawdę polecam.

No dobra, ale jak to się ogląda? Ciężko, znaczy nie chodzi mi o akcję, efekty czy fabułę, po prostu film ma taki ciężki, lekko surrealistyczny klimat i w zasadzie przez cały seans czułem dość duży niepokój. Jest też kilka momentów, w których spytacie się siebie: „Co ja właściwie oglądam?!”, ale w ogólnym rozrachunku wypada zaskakująco nieźle. Czy polecam? Oczywiście, że tak, moim zdaniem to właśnie jedna z tych zapomnianych perełek złotej ery VHS i pozycja wręcz obowiązkowa dla wszystkich fanów gatunku.

Moja ocena: 6/10
Link do filmweba: https://www.filmweb.pl/film/Zemsta+embriona-1990-245011

Jeśli chcecie więcej, to zapraszam pod mój autorski tag #nwjaktonazwac
#horror #film #filmweb #ogladajzwykopem #filmnawieczor #gruparatowaniapoziomu

Comments are closed.