Jeśli czegoś najdobitniej…

Jeśli czegoś najdobitniej…

Jeśli czegoś najdobitniej dowiodły tegoroczne #oscary to tego, że antytrumpizm jest religią zawstydzającą nawet sektę smoleńską.

Nie da się, zwyczajnie fizycznie nie da się odebrać, ba – nie da się nawet zapowiedzieć wręczenia statuetki bez politycznych, mniej lub bardziej zawoalowanych, jawnie antyrządowych wstawek. Czy to będą insynuacje o tym że „dzisiaj prawda jest w identyczny sposób zagrożona” (Streisand) czy propaganda wprost: „Freddie Mercury, gej i imigrant” (Malek). Dzięki Rami, to jest świeże – nikt nigdy wcześniej nie zwrócił uwagi na to że Freddie był gejem i imigrantem.

…wróć

Jednak się da – dała temu wyraz szczera, autentyczna, bezpretensjonalna, emocjonalna Olivia Coleman, odbierając statuetkę dla najlepszej aktorki za „Faworytę”, w wystąpieniu które naprawdę chwytało za serce, w przeciwieństwie do tanich politycznych agitek.

#film #oscary #filmy


Comments are closed.